Kto zabiera telefon na wycieczki rowerowe? Każdy?! Ja tak i wiecie co? Często, gęsto mam problem z tym gdzie go upchać tak aby był w miarę blisko, aby się nie zgubił, nie zniszczył i aby pełnił swoją rolę.

No może ja takich problemów nie mam, gdyż na ogół jadę z plecakiem, a wszelkie powiadomienia z telefonu przychodzą mi na zegarek, ale gro osób musi się zmierzyć z tym problemem. Przychodzę wam z pomocą. Prezentuję rowerowe uchwyty na smartfona. Nie są to zwykłe plastikowe trzymaki. Postarałem się wybrać jedne z ciekawszych konstrukcji, które znalazłem w sieci. Zaciekawiłem? Mam nadzieję! Zapraszam dalej!

Bike Strap

Na pierwszy ogień jedno z najprostszych rozwiązań, jakie znajdzie się w moim zestawieniu. Wygląda jak dziwnie powycinana prezerwatywa. W połączeniu z różowym kolorem sprawia, że każda kobieta, cyklistka zapragnie takie mieć. Mowa o Bike Strap, czyli specjalnie powycinane gumowe tworzywo, które elegancko przeciągamy przygotowanymi do tego celu dziurami. Finalnie oplatamy kierownicę roweru uchwytem, który tworzy szelki na nasz telefon.

uchwyt rowerowy na telefon

Rozwiązanie niby genialne w swojej prostocie. Szybko jednak mogę doszukać się kilku wad. Przede wszystkim cena. Bike Strap kosztuje około 15 dolarów, czyli całkiem sporo jak za kawał gumy, który zaplatamy na kierownicy. Drugim problemem, takim nieco hipotetycznym, jest maksymalna rozciągliwość gumy. Obecne telefony są bardzo różne, pojawia się pytanie, czy Bike Strap jest w stanie rozciągnąć się do granic tych większych model. W drugą stronę bym się nie obawiał. Czyli malutkie telefony z powodzeniem się utrzymają gdyż luźne szelki są na tyle małe, że będziemy musieli naciągnąć je na każdy, nawet najmniejszy telefon. Nie będzie zatem niebezpieczeństwa aby nasz telefon luźno latał w uścisku BikeStrapa. Wrócmy jednak do tych dużych telefonów. Im telefon większy, tym cięższy. Co zatem będzie się działo z mega ciężkim telefonem. Śmiem twierdzić, że pod swoim ciężarem i w wyniku wibracji będzie chciał się przemieszczać w dół przesuwając cały uchwyt. Jest to jedynie moja obawa, myślę jednak, że całkiem uzasadniona.

Magnesowa rozpusta – Pully

Zupełnie innym rozwiązaniem, jest Pully. Jest to mały gadżet, który wyglądem przypomina tradycyjny dzwonek. Dzwonkiem jednak nie jest. Jest, jak to mówi producent, neodymowy magnes, model ponoć wypasiony, czyli taki, który nie jest dostępny dla zwykłego śmiertelnika. Ogólnie Pully wygląda fajnie. Mocowanie telefonu do kierownicy wymaga włożenia pod obudowę ochronną telefonu (zakładamy optymistycznie, że każdy taką ma) metalowego krążka. Potem działa już zwykła fizyka. Mocny neodymowy magnes przyciąga ukryty pod obudową krążek. Przyciąga go na tyle mocno, że telefon nie odpada. Wynalazcy Pully przeprowadzili stosowne testy podnosząc arbuzy.

Uchwyt rowerowy na smartfona

Przypuszczalnie Pully rodzić będzie te same problemy co powyższy Bike Strap. Mało tego rodziłby moje większe obawy w trudniejszym terenie. Producent na filmiku zapewnia, że wibracje telefonowi nie są groźne. Ja chyba mało ufny jestem, w góry też bym Pullego nie zabrał. W miasto uchwyt jak znalazł, tym bardziej, że nie tylko telefon można do tego przyczepić. Klucze, lampkę, wszystko inne co przyczepi się do magnesu.

Oi

Pully przypominałe swoim wyglądem dzwonek rowerowy. Dzwonkiem jednak nie był. Oi wręcz przeciwnie. Absolutnie nie przypomina dzwonka. Czym jest? Dzwonkiem! Wygląda niesamowicie, kosztuje jak wygląda, czyli dużo. Oczywiście nie kupiłbym tego, publikuję jednak jako ciekawostkę, wszak mam ambicję być też blogiem rowerowym.

Oryginalny dzwonek rowerowy - Oi

Najmądrzejszy uchwyt rowerowy na świecie – Cobi

Celowo na koniec zostawiłem to co najlepsze. Cobi dobrze to robi. Mocowanie jakby tradycyjne. Czyli uchwyt typu click, a jednak mega wyjątkowe. Pozwól, że szybko napiszę, o tym, co może uchwyt. Przede wszystkim może przymocować telefon do kierownicy. Kolejną niebagatelną właściwością jest zintegrowane oświetlenie. Cobi wyposażony jest w lampkę LED. Mało? Potrafi połączyć się z Twoim telefonem, w bardziej rozbudowanej wersji ma oświetlenie tylne, które w komplecie z pilotem od kierunkowskazów może informować innych uczestników ruchu o Twoich intencjach związanych z wyborem kierunku jazdy na skrzyżowaniu.

cobi_4

Potencjalnie Cobi jest mega rozwojowym urządzeniem. Wystarczy, że producenci dorobią mu możliwość połączenia się z czujnikami prędkości, kadencji, czy mocy, a w rezultacie będzie multi uchwytem, który będzie spełniał wszystkie funkcje.

cobi_2

Finalnie telefon trzyma się Cobi całkiem ok. Uchwyt na smartfona ma jednak zasadniczą wadę. Jest to cena. Podstawowa wersja Cobiego wynosi blisko 250 euro. Potem jest tylko drożej. Szkoda, bo z wielką przyjemnością bym sobie sprawił taki uchwyt, niestety 1000zł to stanowczo za dużo.

cobi_1

Uchwyty rowerowe na smartfon – podsumowanie

Podsumowując mogę napisać, że wszystkie uchwyty rowerowe do mocowania smartfona są bardzo, bardzo różne. Jedne słabe, inne lepsze. Są też ładne, brzydkie i zwyczajnie głupie w swojej budowie. Finalnie uchwyt niemieckiego producenta, Cobi sprawia bardzo pozytywne wrażenie. Niestety cena wszystkich urządzeń jest tradycyjnie za wysoka. Zwłaszcza mojego faworyta. Cena Cobi sprawia, że niemal każdy, kto będzie chciał stać się jego właścicielem będzie musiał obejść się smakiem.

Dodatkowo jeśli chcecie obejrzeć przykładowe filmiki związane ze wszystkimi prezentowanymi uchwytami rowerowymi na telefon zapraszam was na mój blog rowerowy – dostępny na YouTube: Uchwyty rowerowe na smartfon.

Mało tego, jeśli macie jakieś swoje typy – piszcie. Chętnie zobaczę, jak się uda przetestuję, a na pewno opiszę na moim blogu.