Trochę przegapiłem. Przepraszam, że zaniedbałem nasz blog biegacza. Przegapiłem i nie napisałem podsumowania lipca. Nie zabrałem się także za napisanie planów na sierpień. Powód jest bardzo prostu. Cofnijcie się jeden lub dwa posty. Przeczytacie o moich łąkotkowych problemach i o tym, że nie jestem jakoś aktywny ostatnimi czasy.

Przyznam się szczerze, że trochę się wystraszyłem całego tego zamieszania, które narobiłem wokół mojego kolana. Dziś kończy się mój 2 tydzień bez biegu. Na chwilę obecną kolano nie boli. Aktualnie nie boli wcale, czyli sytuacja taka jak zawsze. Poboli, następnie podleczę się przez tydzień, czy dwa, po czym wracam do biegania. W związku z powyższym mogę uznać, że ewentualny ból był wynikiem przetrenowania, przeciążenie, jakkolwiek inaczej to nazwiemy, przechodzi z czasem. Radiolog zaś popełnił gafę opisując badanie rezonansem. Oby.

Jeszcze jedna mało przyjemna nowina. Potem będą same przyjemne, smakowite i superanckie informacje. Półmaraton w Wałbrzychu. Niestety odpuszczam i nie wystartuję, a szkoda, bo liczyłem na jakieś fajne zdjęcia i tradycyjnie chciałem zawalczyć o lepszy czas. Nie startuję, gdyż nie chce kusić losu.

Z dobry wiadomości. Na stronę wchodzi was coraz więcej. Naturalnie zapraszam jeszcze częściej i na dłużej. Zapraszam tym bardziej, że będzie się działo. Powoli dopinam publikowanie w ramach kanału YouTube. Nie twierdzę, że zostanę znanym i lubianym YouTuberem (choć nie pogardziłbym), zmierzam jednak dość systematycznie nagrywać jakiś materiał. Wstępnie to co najprzyjemniejsze mam już niemal dograne w 100%. O sprzęcie mowa. Nie ukrywam, że sprzęt foto/video jest moim ulubionym ze sprzętów. Chyba na równi z rowerami nawet. Dlatego też z wielką przyjemnością kompletowałem wszystkie niezbędne elementy.

Poniżej wrzucę wam intro, które będzie towarzyszyć każdemu publikowanemu materiałowi. Chętnie poczytam wasze komentarze na ten temat.

Moja waga. Tu wciąż jest z czego uszczknąć. Nic się bowiem w tej kwestii nie zmieniło. Wciąż wazę w granicach dopuszczalnych 83kg. Nie jest to jednak moje upragnione 80. Waga jakby się zatrzymała. Dobra wiadomość jest jednak taka, że w chwili absencji biegowej nie przytyłem. Jest i ta zła. Przyłapałem się na podjadaniu słodyczy. Trochę mi wstyd, głównie przed samym sobą.

Ostatnia dobra nowina – zapisałem się na regionalny 10km bieg w Kunicach. Jak dobrze pójdzie pobiegnę w nim. Ot tak, powoli bez napinki, czysto treningowo, byle do mety.

Kończę zatem. Trzymajcie kciuki.