Przyszedł czas na pierwsze biegowe zawody – wybór padł na jedną z imprez organizowanych w okolicy. Półmaraton w Jaworze, bo nim mowa do super łatwych ponoć nie należy. Dystans całkiem spory, 21 kilometrów, jak na pierwszy bieg. Wydaje mi się jednak, że wolę długie wybiegania aniżeli szybkie sprinty.

XX Jaworski Półmaraton o Puchar Burmistrza niesie ze sobą dozę pewnego ryzyka. Otóż jest to impreza raczej kameralna, liczba osób startujących nie powinna przekroczyć 500. W konsekwencji istnieje niebezpieczeństwo przybiegnięcia na metę jako ostatni. Muszę jednak napisać, że wspomniane 21 kilometrów to dystans całkiem spory, zwłaszcza dla mnie, czyli osoby, która o systematycznym treningu raczej może pomarzyć.

Trening niesystematyczny

Kiedy widzę, na endomondo, jak znajomi biegają 3 razy w tygodniu, a na weekend pokonują 50km rowerem to żal mnie błogi ogarnia. Ja biegam raz na trzy tygodnie, a rower stoi w garażu w stanie lekkiej destrukcji. Powodów takiego stanu mam ogólnie dwa. Pierwszy trwający niemal od roku, czyli budowa domu, którą mam nadzieję ukończyć w nadchodzące wakacje. Drugim dezorganizatorem moich treningów jest mała, 6 tygodniowa Zośka, która uraczyła nas przyjściem na świat w tę wiosnę. Zatem sami widzicie, ja chcę, ale nie mogę :D

21 kilometrów biegu

Półmaraton jest dla mnie jest swoistym wyzwaniem, ponieważ jest to dystans, którego jeszcze nigdy nie przebiegłem. Boję się także okolicy, w której bieg będzie się odbywał. Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, ale Jawor do płaskich miejscowości nie należy. To w nim zaczyna się Pogórze Kaczawskie, które stanowi istny raj dla wszelakiej maści rowerzystów. O półmaratonie tym krążą już opinie, że jest tam morderczy podbieg pod Chełmiec. Górkę znam z wypraw rowerowych. Fakt – potrafi zmęczyć. Jak będzie zobaczymy.

Trzymajcie kciuki, aby wytrwałości mi nie zabrakło.