Moje lipcowe plany będą sprowadzały się do kilku prostych punktów. Głównym założeniem jest ponowna regeneracja. Nad bolącymi piszczelami chyba zapanowałem. Rozciąganie przed bieganiem, rozciąganie po bieganiu. Wierzcie mi, to pomaga. Pojawił się za to ból lewego kolana. Szybka wizyta u ortopedy, badanie USG i wstępna diagnoza. Nadwyrężona łękotka. Zalecenie lekarza było proste, więcej rozciągania, mniej bieganie + basen.

Jeśli chodzi o wagowe perypetie, to chciałbym zejść z wagą do około 82 kg. Nie wiem, czy powoli to zauważasz, ja tak, moje szacunki co do masy ciała są coraz bardziej ostrożne. Sama waga też, jakby stoi w miejscu.

Co do samego biegania, to chciałbym choć jeden raz zaplanować górski weekend, tak aby móc się przebiec. Z uwagi na dzieci, wybór pewnie padnie na Świeradów Zdrój i tamtejsze Interferie. To chyba jako jedyny ośrodek, który może poszczycić się faktem posiadania czegoś więcej aniżeli basenu o rozmiarach 5 metrów na 4 metry .

Z całą pewnością nie zamierzam brać udziału w jakichkolwiek zawodach, czy to biegowych, czy rowerowych. Naturalnie plan 100 kilometrów w ciągu miesiąca biegiem jest wciąż aktualny. Niemniej jednak chciałbym, aby bieganie było spokojne, powolne i nie sprawiało większego wysiłku.

Chciałbym też zdradzić moje nieco dalsze plany. W pierwszej kolejności zrodził się w mojej głowie pomysł biegania po europejskich stolicach. Po zeszłotygodniowym bieganiu w Berlinie zapragnąłem odwiedzić inne. W sierpniu prawdopodobnie odwiedzę Warszawę, jeśli się uda do końca wakacji zawitam także w Pradze. Drugim pomysłem, który wpadł mi do głowy jest triathlon, to jednak jeszcze bardziej odległa przyszłość, aniżeli projekt „stolice w biegu”. W przypadku triathlonu z całą pewnością muszę poćwiczyć pływanie, przypuszczam, że będzie to mój najsłabszy punkt wśród całej trójki. Ostatnim elementem, który mocno w tym miesiącu będę wałkował będzie przymiarka do sklepu. Chciałbym aby był to sklep z odzieżą kompresyjną. Nie chcę jakoś zdradzać super szczegółów, jednak pomysł mocno zaprząta moją głowę, myślę też, że jest warty uwagi.

To chyba na tyle, jeśli chodzi o ten nieco chaotyczny  wpis.