Chyba dojrzałem. Wraz z moim częstszym bieganiem odczuwam potrzebę aby biec coraz dłużej. Powoli dochodzę do takiego momentu, gdzie 40-45 minut biegu staje się być nieco za krótko. Dobry to moment, uwierzcie mi. Dodatkowo powoli zbliżamy się do upalnego lata. Wysokie temperatury w konfrontacji z długim wybieganiem zrodzić może jedno. Odwodnienie.

Ponieważ z plecakiem biegać nie zamierzam, a już na pewno z moim plecakiem rowerowym. Deuter jest wprawdzie genialnym narzędziem do przenoszenia wszelkich rowerowych ekwipunków, to jednak do biegania nie nadaje się. Próbowałem i wiem co mówię. Oczywistym krokiem było skierowanie się w stronę, wszelkich innych wodoholderów. Po przeczytaniu miliona różnych opinii zdecydowałem się na pas biodrowy do biegania.

Wasze opinie w sieci są bardzo różne. Jedni lubują się w noszeniu wszelakich butelek w dłoni. Inni są zdecydowanymi zwolennikami pojedynczych, półlitrowych bidonów z wodą. Ja uznałem, że w dłoni trzymać nic nie zamierzam. Jeden duży bidon także średnio mi się sprawdzi, choć i to rozwiązanie będę starał się przetestować w najbliższym czasie. Finalnie postanowiłem sprawdzić, jak działają pasy z 2 bidonami.

salomon-energy-belt

Pas biodrowy: Salomon Energy Belt

Pierwszym z testowanych pasów biodrowych, jest produkt Salomona o wdzięcznej nazwie Energy Belt. Jego cena oscyluje w granicach 140-180zł – jest zatem dość kosztownym sprzętem. Pierwsze na co zwróciłem uwagę to jego wygląd. Jest niesamowity. Prawdę mówiąc nie zdawałem sobie sprawy, że taka rzecz, jak pas biodrowy, tak może mi się spodobać. Pas posiada dwa 200ml bidony, które w żaden sposób nie chciały przeciekać. Posiada także dwie kieszonki. Jedna zapinana na rzepa, jest raczej mała, z powodzeniem jednak pomieści batona, żelek, czy też papier toaletowy. Druga z kieszonek, zdecydowanie bezpieczniejsza, zapinana jest na suwak. Do niej zmieścimy kilka cenniejszych przedmiotów, takich jak telefon, klucze, czy dokumenty. W pasie doszytych jest także kilka gumowych pętelek, do którym możemy włożyć dodatkowy prowiant.

System nośny pasa, jeśli tak mogę go nazwać, jest dość prostym rozwiązaniem. Całość zapinamy na rzepa, przy czym jest to rzep przeciągany przez plastikowe oczko, nie ma większych szans, aby to się rozpięło w trakcie biegu. Kolejną zaletą pasa są usztywniane pokrowce na bidon. Dzięki plastikowym wstawką ponowne ulokowanie bidonu, nawet w trakcie biegu nie stwarza większych problemów. Zwracałem na to uwagę, gdyż problem z włożeniem bidonu był często poruszany w wielu licznych komentarzach na forach.

pas biodrowy salomon

usztywnione miejsce na bidon

Plastikowy element w żaden sposób nie przeszkadza, wydaje się być na tyle mocny, iż nie powinien się złamać (jeśli się złamie, przestanie spełniać swoją rolę, a cały pas mocno straci na użyteczności). Samo wykonanie pasa nie pozostawia żadnych wątpliwości. W przypadku Salomona, jakość idzie w parze z ceną. Wszystkie detale, wszystkie przeszycia, szczegóły. Producent pieczołowicie zadbał o to, aby wszystko było skontrolowane. Nie ma tu miejsca na wystające nitki, czy inne rzeczy, które wymagającego użytkownika mogą irytować.

Nie ma jednak róży bez kolców. W tym pasie kolców naliczyłem dwa. Niestety są one sporych rozmiarów. Pierwszy to bidony. Oczywiście z opisu wynika jasno – dwa 200 ml bidony. Nie wiem czy wiecie, ale 200 ml to niepełna szklanka, 3-4 duże łyki. Mamy zatem dwie niepełne szklanki płynu. Tuż po rozpakowaniu pasa, widząc bidoniki, pomyślałem, że to kpina. Jak dla mnie są one skandalicznie małe. Dodatkowo wspomniany wcześniej plastikowy usztywniacz skutecznie utrudnia zamontowanie większej buteleczki. Poniżej zestawienie bidonów 200ml (tych z Slomona) oraz 300ml bidonów z pasa biodrowego od Asics. Uwierzcie mi, różnica wizualna jest znaczna. Tym, bardziej, że do tych 3ooml wlejemy blisko 400ml wody, zaś w przypadku Energy Belt’a wody tej będzie znacznie mniej.

porównanie wielkości bidonów Salomon 200ml vs Asics 300ml

porównanie wielkości bidonów Salomon 200ml vs Asics 300ml

Drugim problemem, który napotkałem, to to, że pas jest zwyczajnie niewygodny. Chciałbym nadmienić, iż jest to moje subiektywne zdanie w tym temacie (być może jest niewygodny do moich pleców). Wciąż jednak stwarzał problem: a to czułem butelki, które mnie uwierały, a to był za luźno zapięty (wtedy bidony nie uwierały). Generalnie z powodu tego drugiego problemu, postanowiłem pas Salomon Energy Belt odrzucić z listy moich biegowych sprzętów.

salomon_01

Jest on naprawdę ładny, świetnie wykonany, jednak wielkość bidonów oraz sama „ergonomia” noszenia go sprawia, że nie jest to produkt stworzony dla mnie, a szkoda.