Wiosna nadchodzi. Pierwsze starty w maratonach tuż, tuż. Blisko, bardzo blisko. Kilkoro moich znajomych wyraziło chęć wzięcia udziału w maratonie rowerowym. Chęci to jedno, strach przed nieznanym to drugie. Ponieważ mam za sobą kilka startów opowiedziałem im co i jak powinni zrobić aby dobrze się bawić. Bo o zabawę nam chodzi. Nikt z nas nie celuje w czołowe miejsca.

Który z maratonów?

Tu preferencje są bardzo różne. Podobnie jest w przypadku różnych edycji, różnych maratonów. Nie zamierzam wnikać w to, czy Grabek Promotion, czy może jednak Grzegorz Golonko jest lepszy. To musicie ocenić sami. Faktem jest jednak, że są to dwie czołowe firmy, które organizują tego typu imprezy. Wszystkie inne leżą raczej w cieniu gigantów.

Znacznie lepszym pomysłem jest wybór konkretnej edycji. Konkretna miejscowość jasno zdefiniuje, na jaki typ trasy należy się przygotować. Powinna być ona dobrana do umiejętności startującego. Zupełnie inaczej będzie się jeździć w okolicach Wrocławia niż w przypadku Karpacza, czy Świeradowa. Miejscowości bardziej górzyste zaoferują dużo bardziej wymagającą trasę, na której niedzielny rowerzysta sobie nie poradzi. Finalnie trasa zmusi go do prowadzenia roweru.

Ekwipunek

Rower! Wiadomo! Kolejnym regulaminowym punktem jest kask. Kaski są różne, drogie, tanie, ładne, brzydkie. Regulaminy mówią: kast. Bierzemy taki, jaki mamy. W moim przypadku nieodzownym elementem jest plecak. Do niego zawsze pakuje dętkę, komplet łyżek i mały zestaw naprawczy z łatkami i klejem do dętek. Kolejna ważna rzecz – pompka. Tyle tytułem kół.

ekwipunek

W moim plecaku znajdziecie jeszcze multinarzędzie, czyli zestaw kluczy, które przydać się mogą. Wszystkie ładnie spięte w jeden scyzoryk. Ważnym elementem tego multinarzędzia jest skuwacz do łańcucha. Skoro o łańcuchu mowa – zawsze mam przy sobie spinkę, w razie gdyby ta spinająca się raczyła zgubić.

Na trasę wyścigu nigdy nie brałem prowiantu. Nie twierdzę, że nie jadłem. Owszem, ale zawsze po. Picie natomiast jest bardzo ważne. Na początku używałem bidonów, jednak w trudnych warunkach bidon się nie sprawdza w 100%. Często jest zakurzony, zabłocony. Aktualnie zabieram ze sobą bukłak z sokiem pomarańczowym wymieszanym z wodą. Właściwie, co kto lubi. Ważne aby dobrze uzupełnić płyny, przy okazji dorzucając trochę węglowodanów.

Ciuchów zapasowych nie biorę, choć przygotowanym warto być na różne okoliczności pogody. Pamiętajcie jednak, że po wyścigu warto się przebrać, dlatego czyste ubrania są wielce pożądane.

Trasa wyścigu

Trasy najczęściej są trzy. Do wyboru: krótka, średnia oraz długa. Najczęściej jest tak, że wyboru trasy dokonuje się w trakcie wyścigu na jednym z początkowych kilometrów. Zazwyczaj jest to zrealizowane w postaci tzw. rozjazdów, na których startujący obierając trasę krótką muszą pojechać w prawo, pozostali w lewo.

Trasy są na ogół doskonale oznakowane, tak więc, nawet jeśli jedziemy w końcówce stawki nie zgubimy się. Mało tego. Na końcu jedzie zawsze ekipa z ramienia organizatora.

Bufety

Na trasie wyścigu rozlokowane są bufety. Jest ich kilka, co kilka, kilkanaście kilometrów. W bufetach znajdziecie picie (woda, izotoniki) oraz jedzenie (banany, ciastka, pomarańcze). Czy się przy nich zatrzymacie? Zależy to od was. Wydaje mi się, że na najkrótszej trasie nie ma to sensu, choć można, nikt nam nie zabroni.

Atmosfera

To już moja mowa końcowa. Atmosfera jest genialna. Adrenalina wymieszana z endorfinami. Mi zawsze buzia się cieszy. Nie zapominajmy jednak, że są to zawody i z całą pewnością znajdą się tacy, którzy będą chcieli wygrać.

Co możecie spotkać na trasie. Popularne: prawa wolna lub lewa, lewa. Kiedy usłyszymy za plecami prawa wolna, znaczy to tyle, że ktoś nas wyprzedzi – właśnie z prawej strony. Starajcie się nie zajechać mu drogi – jemu zapewne się śpieszy. Częstym zachowaniem jest życzliwość. Pożyczenie pompki dla zapominalskiego nie jest czymś wyjątkowym.

Moja rada jest taka, aby ten pierwszy raz potraktować jak zabawę. Warto myśleć o tym, aby nie wypsztykać się z sił na pierwszych kilometrach. To chyba tyle na dziś.

Miłego ścigania wam życzę i samych złotych medali.

Fot. www.sportograf.pl