Zima nadchodzi. Dni coraz krótsze. Co zrobić, kiedy z rana biegać nie można a do późnego południa jest się w pracy. Ano biegać po zmroku. Takie też moje postanowienie. Ponieważ jednak nie lubię mokrych butów, skręconych kostek postanowiłem unikać kałuż, dziur i wszelkich innych niedogodności związanych z bieganiem po ciemku.

Dziś stałem się dumnym posiadaczem latarki czołowej. Mój wybór padł na produkt firmy Black Diamond – konkretnie model SPOT III. Jeśli i wy szukacie tego typu sprzętu zapraszam do dalszej części tekstu.

Pierwsze wrażenie

Pierwsze wrażenie, jakie wywarła na mnie latarka jest bardzo pozytywne. Plastikowe elementy są spasowane bardzo dobrze. Plastik jak plastik – nie odnalazłem w nim znamion ani szlachetności, ani też plebsowego nieładu. Po prostu twardy, sztywny plastik, który zapewne pęknie po upadku latarki na twarde podłoże.

Funkcje

Po środku latarki znajduje się główna dioda. Po jej bokach z łatwością możemy odnaleźć cztery kolejne. Dwie białe i dwie czerwone.  W centralnej części latarka dysponuje jednym, jedynym przyciskiem, którym obsługujemy wszystkie możliwe funkcje. I tu przechodzimy do meritum, czyli wspomnianych możliwości.

Podstawowym trybem świecenia jest tryb pojedynczej diody głównej. W trybie super, mega, power lampka jest w stanie świecić na odległość do 75 metrów (to informacja pobrana z pudełka) i jasnością 130 lumenów, czyli bardzo, bardzo jasno. Ponieważ Black Diamond dysponuje możliwością płynnej regulacji jasności świecenia, szybko testuję tryb najbardziej ekonomiczny, który wg producenta zapewnia nam blisko 200 godzin światła. Niestety! Światło to nie nadaje się do swobodnego spacerowania w trudnym terenie. W moim odczuciu tryb super, mega eko znajduje zastosowanie przy czytaniu mapy lub innych tego typu czynnościach. Wydaje mi się, że w terenie nie sprawdzi się.

Diody boczne

Pierwsze podwójne kliknięcie przycisku powoduje, że przechodzimy w tryb świecenia dwóch bocznych diod LED. Ich rozstawienie sprawia, iż świecą one raczej na boki, aniżeli bezpośrednio w przód. Tu także przytrzymując przycisk dysponujemy możliwością płynnego ustawienia jasności światła. Tradycyjnie najsłabsze światło jest w moim odczuciu słabe, słabiuteńkie. Najjaśniejsze światło w zupełności wystarcza do bezproblemowego biegu. To świecące z najmniejszą mocą, podobnie jak w przypadku pojedynczej diody zachwycać raczej nie będzie.

Diody czerwone

Kiedy przytrzymamy przycisk przez 3 sekundy latarka zmieni kolor światła. Domyślnym kolorem jest biały / żółty. Jego alternatywą są słabe diody czerwone. Znajdują one zastosowanie jako tylne światło rowerzysty lub pieszego. Ponieważ ich jasność jest dość słaba nie powinny one razić innych użytkowników. Jednocześnie nie są one na tyle mocne, aby można było przy ich pomocy poruszać się. Jak dla mnie, są bo są.

Regulacja jasności światła

Regulacja jasności światła, jest chyba jedną z najlepszych rzeczy, jakie mogły się przytrafić SPOT’owi. Wystarczy, że przy zapalonej latarce przyciśniemy i przytrzymamy przycisk, a ta powoli zacznie ściemniać światłem, płynnie przechodząc z trymy najjaśniejszego do najciemniejszego, po czym zacznie ponownie wracać do opcji najbardziej bateriożernej. Działa to naprawdę znakomicie.

Latarka posiada także możliwość zablokowania przycisku, tak aby przypadkowo nie włączyła się w plecaku. Aby to zrobić musimy przez 6 sekund przytrzymać przycisk. Ciekawą funkcją jest dioda informująca o stanie naładowania baterii.

Podsumowanie

Za kwotę blisko 170zł mamy laterkę wielofunkcyjną o znakomitych parametrach. Jak dla mnie jest ona wielkim, pozytywnym zaskoczeniem. Jedyną jej wadą, której się doszukałem jest jej brak wodoodporności. Producent określił to parametrem IPX4 – czyli jest odporna na zachlapania wody padającej z różnych kierunków. Droższy brat SPOT’a – Black Diamond STORM posiada już IPX7, czyli możemy go zanurzyć w wodzie do głębokości 1 metra na czas 30 minut.

Gdyby ktoś był zainteresowany oryginalnym opisem producenta – odsyłam do jego strony internetowej.