Żeby zbytnio nie przedłużać napiszę tylko tyle. Minęło dwa tygodnie od naszego startu. W moim odczuciu jest to dość sporo czasu. Co jadłem. Otóż zrezygnowałem ze sporej część popołudniowych dań,  w głównej mierze kolacji. Co ważniejsze podziękowałem wszelkim słodkim przekąską. Zapomniałem także o coli.

Jeśli myślicie, że tylko na diecie moje odchudzanie się opiera to szybko napiszę, że nie. Wprawdzie w ostatnim tygodniu nie bardzo miałem czas na stadionowe bieganie, czy jazdę rowerem, to jednak  aktywności fizycznej mi nie brakowało w takim, czy innym wydaniu (noszenie dachówek, sprzątanie w garażu, etc.). Dwa tygodnie temu zaś biegałem nieco aktywniej. Zdobyłem się na wysiłek i postanowiłem przebiec 15 kilometrów.

Po biegu czułem się całkiem znośnie, zatem ów dystans potraktuję jako preludium do czerwcowego półmaratonu, na który zamierzam się udać. Co do wyjaśnienia. Półmaraton, znaczy tyle, że trzeba przebiec odległość 21 kilometrów w maksymalnie 3 godziny. Moim celem jest pokonanie go w czasie maksymalnie 2 godziny 30 minut, czy się uda – zobaczymy.

Na koniec odrobinę prawdy. Nie było jednak tak różowo – czasami nie udało się powstrzymać apetycznych zapędów i poddałem się – zjadłem czekoladkę, czy batonika. W porównaniu jednak z poprzednimi tygodniami było to i tak skromnie :)

Wynik moich zmagań – 2 kilogramy mniej. Ważę obecnie 88 kilogramów. Jak dla mnie jest to dość dobry i planowany wynik, czyli kilogram na tydzień.