Jak wiecie mój stary, ulubiony, TREK został sprzedany. Niestety wraz z rowerem sprzedałem także licznik. Był to znakomity VDO MC 2.0 WR. Wraz z nowym rowerem pojawiła się potrzeba: zakup nowego licznika rowerowego. Jako dość konserwatywny w swoich poglądach najchętniej kupiłbym dokładnie taki sam. Jakież było moje zdziwienie kiedy doczytałem, iż producent zaniechał produkcji wspomnianego modelu. Przyszła zatem pora na rozeznanie się w rynku. Dlaczego wybrałem taki, a nie inny? Czytajcie dalej!

Zacznę przewrotnie – od konkurencji. W polskich warunkach najczęściej wybór pada na liczniki takich firm jak SIGMA, CICLOSPORT, CatEye oraz, jakby z innej półki POLARY. Warto zwrócić uwagę, że na forach króluje SIGMA z bardzo bogatą gamą urządzeń. Możemy kupić takie za 30 zł, bardziej wymagający znajdą również wyspecjalizowane modele kosztujące blisko 1000zł.

Kryteria wyboru

Wybierając licznik byłem zdecydowany wydać w granicach 200-300zł. Bardzo istotny dla mnie był wygląd samego urządzenia. Mówiąc po kobiecemu, żeby ładny był, przynajmniej w mojej subiektywnej ocenie. Mój poprzedni model licznika potrafił pokazać przybliżoną wysokość, na której się aktualnie znajdowałem oraz procentowy wznios lub spadek terenu. Tego też oczekiwałem. Jako tradycyjny kolarz interesował mnie model jedynie przewodowy. Nie wiem dlaczego, ale licznik bezprzewodowy jakoś do mnie nie przemawia.

VDO_M4_02

VDO M4

Jak już wspomniałem MC 2.0 WR nie udało mi się odnaleźć w sklepach postanowiłem wybrać model najbardziej zbliżony funkcjonalnością. Padło na VDO M4 w wersji przewodowej.

Licznik poza tymi standardowymi posiada również funkcje, które były w obszarze moich zainteresowań, czyli funkcje wysokościowe. Wśród nich znajdziecie aktualną wysokość, aktualne nachylenie terenu, sumę pokonanych przewyższeń. Naturalnie wszystkie funkcje wysokościowe działają w oparciu o panujące wokół nas ciśnienie, zatem dokładność pomiarów może nieco różnić się od realnych wysokości, niemniej jednak są to bardzo fajne dane.

Licznik posiada pełne polskie menu wraz ze wszystkimi ustawieniami, podświetlany wyświetlacz. Bardzo istotna dla mnie również jest możliwość zamontowania licznika na mostku. Dla licznikowych purystów możliwe jest także wymienienie baterii bez utraty danych.

Posiadacze dwóch rowerów także powinni być uszczęśliwieni, gdyż M4 jest w stanie obsłużyć dwa różne rowery. Sam mechanizm mocowania do podstawki jest raczej standardowym w świecie liczników rozwiązaniem Twist-Klick.

Ostatnią zaletą licznika jest jego wygląd i jakość. Wyświetlacz jest czytelny, bez zbędnych zacieków, plastik, z którego licznik jest wykonany wydaje się być w wersji premium. Wszystkie elementy są dobrze spasowane, a przyciski, których jest aż 4 chodzą płynnie bez niepotrzebnych ocierań czy stuków.

Wady licznika

Nie ma jednak róży bez kolców. W konfrontacji z poprzednikiem VDO M4 wypada słabo. Dlaczego? Wyświetlacz jest w stanie wyświetlić 3 typy danych: aktualną prędkość, aktualną wysokość oraz parametr ruchomy, czyli np. dystans, czas jazdy, nachylenie terenu, itd.

Sytuacja niby standardowa i do sprawdzenia przed zakupem, jednak szkoda. Kupując licznik, po cichu liczyłem na to, że górna linia, w której widzimy aktualną wysokość będzie także ruchoma, czyli będę mógł zmienić jej parametr. Niestety nie mogę.

Podsumowując produkt bardzo udany, bardzo ładny i porządnie zrobiony, który z czystym sumieniem mogę polecić, każdemu, kto kieruje się podobnymi kryteriami.