Słuchajcie moi mili jakiś czas temu przyszło mi sprzedać niemal nowy rower. Mowa oczywiście o Grand Canyon AL SLX 7.9. Rower wręcz idealny: nie za drogi, świetny osprzęt, ładna rama, 5 lat gwarancji. A jednak! Zastanawiacie się co wpłynęło na moją decyzję? Zapraszam do lektury.

W jednym z wcześniejszych wpisów zachwycałem się rowerem. Konkretnie wpis dotyczył recenzji, opisu – jeszcze bardziej konkretnie znajdziecie go klikając w: Grand Canyon AL SLX 7.9. Model współpracy z firmą Canyon podczas zakupu jest wciąż wzorowy. Firma bardzo chętnie wymieniłaby mi rower na inny, dziś mogę napisać śmiało – większy. Nawaliłem ja. Pomimo danych mi na wymianę, 30 dni nie zrobiłem tego. Zatrzymałem rower łudząc się, że wymiana mostka na dłuższy będzie rozwiązaniem idealnym. Niestety nie była.

Co zatem było nie tak. Już piszę. Rower, jak każdy posiada jakąś geometrię ramy. Tu ewidentnie coś było nie tak. Górna rura ramy była pod tak dużym kątem, że nie sposób było na niej usiąść. Ja wiem, nie służy ona do siadania, a jednak. Od kierownicy, do rury podsiodłowej spadek był dość znaczny. Dodatkowo długość górnej rury pozostawiała wiele do życzenia. Przy pełnym skręcie kierownicą, przeciwległym butem mogłem otrzeć o koło. Dziś ewidentnie był to element dyskwalifikujący kalkulator jaki Canyon miał na swojej stronie. Dodam jednak, że przed zakupem starałem się wymyślać podawane kalkulatorowi wymiary tak aby ten zaproponował mi rower z ramą L, nie zaś M, co uczynił. Ten jednak był nieubłagany. Uparcie wpychał mi M’kę.

Czy coś się zmieniło w Canyon’ie na przestrzeni ostatniego roku. Zapewne tak. Otóż kalkulator, który jest tam dziś sugeruje mi ramę w rozmiarze L. Dlaczego? Nie wiem! Przypuszczam, że producent zmienił coś w geometrii ramy. Mało tego, z opinii na forach można wyczytać, że moje przypuszczenia są słuszne, że rowery z roku 2016 są nieco inne, aniżeli ich starsi o rok bracia. Ponoć ich ramy są bardziej dopasowane do typowej sylwetki rowerzysty ścigacza.

Trek Superfly 7

Ja swój rower sprzedałem. Przyznam szczerze, trochę żałuje, trochę się cieszę. Żal, z uwagi na fakt, iż niemal nowy rower musiałem sprzedać za kwotę niższą, aniżeli na niego wydałem. Cieszę się, gdyż w moim garażu stoi zupełnie nowy, nowiutki, pachnący i co najważniejsze przymierzony Trek Superfly 7 z 2016 roku. Jego recenzja już niebawem na blogu. Wszak to blog rowerowy, nie tylko bieganie i bieganie.