Klęska. Niestety nie mówię o klęsce urodzaju. Bardzo o bezsilności i niechceniu. Nie chce mi się tak bardzo, że aż nagrałem o tym film. Całe szczęście, że ów film chciało mi się zrobić.

Dopadł mnie jesienny fitkryzys, czyli biegowo, rowerowa niemoc. Towarzyszyło temu miliard różnorodnych wymówek. Nie idę biegać, bo deszcz pada, nie idę, bo kolano boli, a jak nie boli, to będzie boleć. Na rower nie chodzę bo ciemno szybko, mokro na drodze, a w lesie to błoto. Nic tylko głową w ścianę pierd..yknąć.